środa, 10 marca 2010

Początek

Na początku był chaos.... co za bzdura. Jedynym chaosem na tej planecie jesteśmy My ludzie. Troszkę nie z naszej winy, jednak teraz mając do dyspozycji globalną świadomość nie jesteśmy tym zainteresowani i tkwimy dalej w małych, prywatnych, umysłowych więzieniach swojej własnej (nie)świadomości.

Od zawsze chciałem się uzewnętrznić. Czymś się podzielić, swoimi przemyśleniami, swoimi doświadczeniami. W ciągu ostatnich dwóch lat bardzo wiele zmieniło sie w kwestii mojego pojmowania rzeczywistości mnie (Nas) otaczającej. Całe moje dzieciństwo związane było z dążeniem do bycia innym, do podświadomego negowania rzeczywistości. Teraz już wiem, że trzeba było zaufać swoim odczuciom, a nie kierować się zasadą "co powiedzą inni". Ale na nic nie jest za późno. Dziś mam 36 lat. Pracuję w dużej korporacji finansowej zajmując się ubezpieczeniami. Swojej pracy poświęcę trochę czasu, ale nie jest na to teraz jeszcze pora. Bardziej wolałbym skupić się na tym jak bardzo daliśmy się ubezwłasnowolnić i pozwolić na powolne zabijanie w Nas tego co czyni z ludzi tak niezwykłe i wartościowe istoty.
Jeżeli ktokolwiek dotarło do tego punktu to chciałbym uprzedzić, że chciałbym pisać o:
1. o tolerancji - tu mam mały problem, bo biorac pod uwage np. moją dzisiejsza mailową korspondencję jestem wrednie nietolerancyjny, cóż pracować trzeba nad sobą jak powiada mistrz Yoda,
2. o religii i jej wielce prawdopodobnym negatywnym wpływie na nas,
3. o pieniążkach (tak pieniążkach ponieważ traktuję je jako pieprzony dowcip),
4. o ..... tak,tak nie jesteśmy sami we wszechświecie,
5. o polityce ?? tego chciałbym uniknąć, jednak czasami sobie pozwolę sobie na komentarze poczynań tych "Naszych" komediantów.
6. o teoriach spiskowych,
7. o filmach, książkach, muzyce
8. o miłości ??? Tu się jeszcze zastanowię bo się to może skończyć nie najlepiej :-)

Pisanie zawsze mnie pociągało. Od kilku lat coś sobie tam klepałem na klawiaturze. Było tego naprawdę dużo jednak ostatnie zachwianie osobowości skończyło się kompletnym deletem (a co, to mój blog i będę sobie tworzyl na swój własny użytek różne słowa -jezyk polski nie oddaje tego w tak dosłowny i zrozumiały sposób) tego co spłodziłem (uuupppps się wyrwało). Przez chwilę pomarudziłem ale co tam. Poszło się pieprzyć 200 stron worda. Trudno. Widocznie tak miało być. Koniec na dzisiaj. Jutro spróbuję zacząć z grubej rury.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz